Drukuj
Kategoria: Zapomniane - znalezione

Legendy, ciekawe opowieści, sprawiają że dane miejsce staje się niepowtarzalne i wyjątkowe. Często słyszeliśmy przekazy o legendach związanych z Krakowem, Warszawą, czy innymi większymi ośrodkami, ale również najbliższa nam okolica, nasza Mała Ojczyzna ma swoje tajemnice. Dziś prezentujemy zbiór legend zasłyszanych lub znalezionych w różnych publikacjach, które wiążą się z miejscowościami położonymi niedaleko od Chrobrza. Jednocześnie zapraszamy do przeczytania materiału prezentującego chroberskie legendy [Czytaj]



Probołowice:

Niezwykle barwnie, historię związaną z probołowskim krzyżem opisała około 1917 roku Antonina Domańska, która nakładem księgarni św. Wojciecha wydała 42 stronicową broszurkę pod tytułem "Krzyż w Probołowicach'' (dokładnie Erie: [s.n.], 1926. Poznań: Trybuna Polska). Autorka nie weryfikowała tych historii ale powtórzyła te które zasłyszała. Trzeba powiedzieć, że są naprawdę ciekawe.



Za czasów króla Jana III Sobieskiego, dziedzic Probołowic został na wojnie śmiertelnie raniony. Na nic zdały się zabiegi medyków bo w niedługim czasie nieborak wyzionął ducha. Żona nieszczęśnika ufundowała bogate wotum do kościoła w Probołowicach. Przed samym pogrzebem, zakonnik chciał się pomodlić przy jego zwłokach. Gdy jednak zaszedł do pomieszczenia gdzie leżał, ujrzał go smacznie śpiącego.



Innym razem, do kościoła w Probołowicach włamał się złodziej, który pod osłoną nocy chciał doszczętnie splądrować drewnianą świątynię. W pewnym momencie, jak głosi legenda „wszedł w buciorach na ołtarz i gdy wyciągnął łapska po zawieszone skarby, Jezusowa ręka chwyciła świętokradcę i mocno przycisnęła. Trzymała go ta siła aż do białego rana.” Rano zjawili się wierni, którzy przyszli na mszę świętą i zobaczyli złodziejaszka w mocnym uścisku. Mimo prób nie udało się go oswobodzić. Wtedy błagalne modły wzniósł pleban i Pan Jezus puścił zbrodniarza, a ręka boska na własne miejsce wróciła.

Niedowiarek, który wysłuchał opowieści o rabusiu, zaczął w pewnym momencie bardzo mocno bluźnić. Natychmiast stracił mowę i wzrok. Gdy zrozumiał swój błąd, ukląkł przed probołowskim krzyżem, zawiesił cenne wota i podczas mszy świętej odprawianej w jego intencji odzyskał natychmiast utracone zmysły...

Źródło: http://www.polskiekrajobrazy.pl/Galerie/31:legendy/60256:Probolowice_krucyfiks.html

Pełczyska:



Interesująca jest legenda związana z górą Zawinnicą.
Legenda mówi, że na jej szczycie, w miejscu gdzie widzimy teraz krzyż, stał zamek wzniesiony przez  Władysława Łokietka. Jak dowodzą historycy to tylko legenda. W dokumentach archiwalnych z 1304 i 1306 r. Pełczyska wymieniane są w związku z zajęciem zamku przez Władysława Łokietka, który jak widać otrzymał warownie w swoistym spadku. W okresie walki o tron krakowski z Wacławem Czeskim, zamek ten stanowił główną siedzibę Łokietka. Zamek został zburzony podczas „potopu szwedzkiego”.



Według legendy twierdza w Pełczyskach miała być połączona tunelem z grodem w oddalonej o kilkanaście kilometrów Wiślicy. Konkretnie wymienia się połączenie bezpośrednie z kolegiatą wiślicką. Dowodem na istnienie sekretnego połączenia miały być odnajdywane wejścia lub fragmenty zasypanych tuneli w pobliżu Zawinnicy. Co do legendy i podziemi, to trudno jest sobie wyobrazić, że w tak zróżnicowanym pod względem geologicznym terenie, przy tak słabo rozwiniętej technice, możliwe było utworzenie takiego systemu przejść na tak długim odcinku. Poza tym w jakim celu miałby powstać taki tunel? Bardziej prawdopodobne wydaje się, że istniały tunele jako wyjścia z samego grodu, co często stosowano w tego typu twierdzach.



Z Łokietkiem wiąże się jeszcze jedna legenda, a raczej z okresem jego walk o zjednoczenie kraju. Podobno w lochach zamku na Zawinnicy, który potem zniszczyli Szwedzi podczas "potopu", śpią rycerze, mający się przebudzić, jak Polska będzie zagrożona. Jak widać nie zbudziły ich czasy powstań, I czy II wojny światowej. Albo więc mają mocny sen albo legenda jest …. tylko legendą :-)

W Pełczyskach, dokładnie na … Olbrychu mieszkali rodzice naszego sławnego aktora Daniela Olbrychskiego. Rodowe nazwisko artysty to Jałocha, a nazwisko które obecnie nosi jak widać mocno nawiązuje do miejsca gdzie mieszkali jego najbliżsi. Groby rodzinne pana Daniela znajdują się na miejscowym cmentarzu.

Młodzawy Małe



Obraz Maryi znajdujący się w głównym ołtarzu młodzawskiego kościoła pierwotnie należał do księcia Korybuta Wiśniowieckiego, wojewody bełzkiego. Żona księcia miała do tego obrazu szczególne podejście „i we wszystkich frasunkach się do niego uciekała”. Przyjaciółką księżnej była Zofia Komorowska, która przeszła na katolicyzm. Wśród licznych prezentów jakie księżna Wiśniowiecka podarowała neofitce był obraz Matki Boskiej Bolesnej.

Obraz ten w1662 r. zobaczył przebywający u Komorowskich ks. Wojciech Dominicki. Poprosił właścicielkę o wypożyczenie do kościoła w Młodzawach. Komorowska zgodziła się, lecz po jakimś czasie zażądała zwrotu. Proboszcz prosił jednak właścicielkę, aby obraz został w świątyni, na co ta w końcu się zgodziła.

Kilka lat później, w 1670 r., w  nocy okoliczni mieszkańcy zobaczyli w oknach świątyni „światło i jasność jakby od płomienia, który zdawał się przez okna wybuchać”. Myśląc, że w kościele wybuchł pożar, zbiegli się, by go ratować. Po otwarciu kościoła okazało się, że nic się nie pali, ale źródła światła nie odnaleziono. Zjawisko to powtórzyło się w kolejnych dniach trzykrotnie. Wieść o tajemniczej światłości w młodzawskim kościele szybko rozeszła się po świecie. „Odtąd gromadzili się wierni ze wszystkich stron i doznawali rozmaitych łask w cierpieniach i udręczeniach duszy i ciała”.

Wola Chroberska



Na wzniesieniu górującym nad wsią, widzimy drewniany krzyż. Jeden z pierwszych ustawionych w tym miejscu upamiętniał epidemię cholery, która zdziesiątkowała wieś. Legenda natomiast mówi o gospodarzu, który wołami uprawiał pole na stoku wspominanej góry. Nagle zwierzęta pociągnęły w dół cały zestaw wraz z gospodarzem. Na szczęście nic groźnego się nie stało; ani gospodarzowi ani zwierzętom. Wdzięczny za ocalenie postawił na górze drewniany krzyż jako wotum i na pamiątkę cudownego ocalenia.

Autor: Rafał Bochniak, Paweł Bochniak, chroberz.info
Grafika: Rafał, chroberz.info

A czy Wy znacie jakieś legendy związane z Chrobrzem lub nasza okolicą? Jeśli tak to to zapraszamy do kontaktu: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. lub Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Zachęcam do zapoznania się z pozostałymi artykułami z cyklu "Zapomniane - znalezione"