Znalezione: Artykuł z 1888 o wizycie Biskupa w Chrobrzu (17)
- Szczegóły
- redakcja
- Kategoria: Znalezione
Kolejny archiwalny artykuł związany z Chrobrzem. Tym razem najstarszy w kolekcji, bowiem z 1888 roku. Na stronie tytułowej widnieją dwie daty (24 listopada i 6 grudnia), a wynika to z faktu, że użyty został zapis według kalendarza juliańskiego (używanego w tamtym czasie w zaborze rosyjskim) oraz według kalendarza gregoriańskiego (używanego w Polsce już od XVI wieku do chwili obecnej). Jest to tylko niuans, ale warty zwrócenia uwagi Czytelnikom. Zapraszam do lektury (zachowany został oryginalny zapis i słownictwo).
-----------------------------------------------
Wizyta Pasterska w dekanacie Pińczowskim
Wizytę pasterską w dek. Pińczowskim odbył Najdostojniejszy Biskup Kielecki, ks. Tomasz Teofil Kuliński*, w pierwszej połowie września w ośmiu kościołach, z których we dwóch, t.j. w Pełczyskach i Górach, dopełnił konsekracji kościoła, a w Skalbmierzu ołtarza. Z Kielc towarzyszyli J. Eksc. Ks. Edmund Taylor, kanonik i kaznodzieja katedralny i trzech alumnów: djakon Marcin Religa, Jan Szczepka i Wincenty Bogacki – z dekanatu zaś ks. Jan Zalewski, kanonik i dziekan, ks. Józef Szczepański, kanonik i proboszcz wielkokazimierski i liczne grono kapłanów.

Widok na kościół w Chrobrzu od strony południowej - rok 1915. (arch. chroberz.info)
Pierwszą parafją, dokąd zawitał d. .9 września Najd. Pasterz, był Chroberz. Dzień niedzielny przy ślicznej pogodzie sprowadził tysiące ludu. Parafjanie chroberscy na dwie wiorsty* drogi wyszli na spotkanie, a piękny wspaniały był to widok, kiedy wieczorem, przy rzęsistem oświetleniu, śpiewie kościelnym, i wtórze muzyki fabryki cukru z Kazimierzy Wielkiej, pod przewodnictwem zdolnego kapelmistrza, p. Waltera, wprowadzony został processjonalnie ks. Biskup do kościoła pięknie przyozdobionego. Pomodliwszy się przed Najśw. Sakramentem J. Eksc. usiadł, na przygotowanym, tronie, a ks. Proboszcz Jan Wojda* w krótkości zdał sprawę o stanie materialnym i moralnym kościoła i powierzonej sobie parafji.

Strona tytułowa gazety
Ks. Biskup odpowiedział w pięknych, pełnych namaszczenia słowach, z ojcowską miłością zachęcał do korzystania z łask bożych i pomocy, jakie zwykle następują za wizytą pasterską, i po odprawieniu nabożeństwa za umarłych udzieleniu Pasterskiego błogosławieństwa, udał się na plebanję, drogą prowadzącą, wśród sztucznego z zieleni szpaleru, pokrytego mnóstwem lamp.
Chroberz, majątek margrabiego Zygmunta Wielopolskiego, nad rzeką Nidą, w pięknej i uroczej znajduje się okolicy, otoczony zewsząd lasem. Na górze, wśród drzew odwiecznych, stoi kościół w stylu gotyckim, pod wezwaniem Wniebowzięcia N. Marji P., zbudowany przez króla Bolesława Chrobrego, który, według Długosza, lubił przebywać w chroberskim zamku, którego ruiny przez lud tutejszy od tego czasu są nazwane górą Chrobrego. Kościół ten później uległ spaleniu i została tylko kaplica murowana, do której to został przystawiony przez hrabiów Tarnowskich w XVI w. nowy kościół murowany, ankrami zmocowany, skarpami zaopatrzony, wokoło murem obwiedziony, mający długości 42, szerokości 22 łokcie. Wnętrze kościoła pięknie się przedstawia, tem więcej, że jest przyozdobione starożytnemi pamiątkami. Po prawej stronie wielkiego ołtarza są dwie pamiątki; jeden marmurowy czarny, z portretem na blasze i rytym napisem: ks. Janowi Bobrowskiemu, proboszczowi chroberskiemu i jurkowskiemu, zm. D. 30 września 1649 r. wieku lat 46, a drugi kamienny, na którym cała osoba z kamienia, naturalnej wielkości, leżąca, z napisem: ks. Zbigniewowi Ziółkowskiemu, kanonikowi krakowskiemu, proboszczowi chroberskiemu, zm. 19 maja 1553 r. w wieku lat 78.

Po lewej zaś stronie tegoż ołtarza także dwa pomniki marmurowe czarne, z portretami na blasze; na jednym ks. Wawrzeńcowi Perowskiemu, proboszczowi chroberskiemu, prebendarzowi w Michałowie zm. 7 czerwca 1673 r. wieku lat 64; na drugim ks. M. Albertowi Kazimierzowi. Staszewskiemu, doktorowi filozofii, professorowi Uniwersytetu Jagielońskiego, kanonikowi kolegiaty wiślickiej, proboszczowi chroberskiemu zm. 10 lipca 1710 r. wieku lat 67. Przy wchodzie do kościoła jest pomnik kamienny z portretem na blasze i rytym, napisem Wojciechowi z Gołuchowa Gołuchowskiemu, dziedzicowi Rudawy i Niegosławic, zm. 22 kwietnia 1671 r. Najpiękniejszy jednak pomnik znajduje się przy ambonie, kamienny, którego wysokość sięga od posadzki aż do sklepienia, bardzo wspaniały, pięknej snycerskiej roboty, przez znawców oceniony na kilka tysięcy rubli, na którym cała osoba z kamienia, naturalnej wielkości, w ubraniu rycerskim hr. Jana Tarnowskiego, fundatora tego kościoła, spoczywa. Napis nieczytelny. Pomnik ten ozdobiony jest rozmaitemi rzeźbami, symbolami i rycerskiemi zbrojami; zakończenie pomnika przedstawia zmartwychwstanie na sąd ostateczny.
Dziś kościół po zupełnem odrestaurowaniu przez obecnego ks. Wojdę, ofiarą szczodrą parafjan, pięknie wygląda; to też proboszcz w swej przemowie przy ingresie pochwalił parafjaii za chętne ofiary temi słowy: „nieraz nie śmiałem już mówić, aby się im nie naprzykrzyć, lecz z im większą obawą mówiłem, tem hojniej dawali, a jakże to był nieraz rozrzewniający widok, patrząc na ojców i matki, którzy dawali swym dzieciom małym pieniądze, aby one własną ręką składały ofiarę i przyzwyczajały się do gorliwości o chwałę Bożą.”
To też po latach 15 pobytu ks. Wojdy, oprócz odnowienia zewnątrz i wewnątrz, dana kosztowna marmurowa posadzka, organ piękny sprawiono, oraz okna kolorowe i zakrystja przerobiona.

Relacjonował Ks. Bronisław Obuchowicz
Objaśnienia od redakcji chroberz.info:
- Tomasz Teofil Kuliński urodzony 12 grudnia 1823. Biskup rzymskokatolicki, administrator diecezji kieleckiej od 1870, biskup tytularny. Zmarł 8 stycznia 1907r.
- Wiorsta - jednostka miary długości, używana dawniej w Rosji oraz na terenie zaboru rosyjskiego. 1 wiorsta = 1066,8 m.
- Proboszcz ks. Jan Wojda - proboszcz parafii Chroberz w latach 1873- 1912, wcześniej był również wikarym w naszej parafii. W okresie probostwa ks. Wojdy udało się przeprowadzić wiele remontów, zakupów na rzecz naszej świątyni. Duchowny bardzo zaradny i cieszący się dużym zaufaniem i poparciem parafian. Z probostwa został wyrzucony przez zaborców rosyjskich po fałszywym donosie. Historia na osoby artykuł.
Opracował: Paweł B., ![]()
Zapraszamy do przeczytania innych artykułów z cyklu "Znalezione".
Add a commentZnalezione: Kolejne zdjęcia dr. Bielawskiego (16)
- Szczegóły
- Redakcja
- Kategoria: Znalezione
Dzięki uprzejmości doktora Ryszarda Bielawskiego emerytowanego pracownika m.in. Instytutu Zoologii Polskiej Akademii Nauk w Warszawie, wybitnego naukowca z dziedziny koleopterologii (o którym pisałem w serwisie w maju br. >>Przeczytaj) na naszą redakcyjna skrzynkę wpłynęły zdjęcia z początku lat 50 – tych z okolic Chrobrza. Doktor Bielawski pod koniec maja przesłał fantastyczne zdjęcia z samego Chrobrza, później również uzupełnił nasz wspólny zbiór fotografiami m.in. z Chrobrza, Krzyżanowic i Woli Zagojskiej, a obecnie możemy podziwiać zdjęcia z Pińczowa (widać zniszczenia wojenne w rynku oraz na ulicy Batalionów Chłopskich), Lisowa, Młodzaw i Chotla Czerwonego.
Doktorowi Bielawskiemu w imieniu naszej społeczności składam serdeczne podziękowania za wzbogacenie zbioru naszych archiwalnych zdjęć, które są naszym wspólnym dobrem, a naszych Czytelników zapraszam do przypomnienia sobie informacji o akcji zbierania archiwalnych zdjęć [Czytaj] oraz ich obejrzenia w naszej Galerii [Zobacz]
Autor: Paweł B. ![]()












Znalezione (13): Chroberska chałupa "zagrała" u Krauzego (aktualizacja)
- Szczegóły
- Redakcja
- Kategoria: Znalezione

- Na stronach internetowych Muzeum Wsi Kieleckiej można odbyć wirtualny spacer po skansenie, obejrzeć chałupę z Chrobrza i "zajrzeć" do jej wnętrze. Wirtualny spacer dostępny pod adresem: http://www.mwk.com.pl/spacer/index.html (wspomniana chałupa znajduje się w Sektorze Budownictwa Terenów Lessowych)
Od Redakcji chroberz.info: Chałupa, która trafiła do skansenu w Tokarni znajdowała się w Chrobrzu przy obecnej ulicy Podzamcze (na wprost placu kościelnego, obok posesji Pana Kozy). Właścicielem wspomnianego domu była rodzina Kubiczów.

(fot. internet)

Chałupa z Chrobrza z 1868 roku, przeniesiona do Muzeum Wsi Kieleckiej w Tokarni
(fot. www.podroze.kondi.pl)

Jedną z ról w "Papuszy" zagrał Antoni Pawlicki (fot. Materiały prasowe)
Znalezione (12): Poseł Kaczmarek w Chrobrzu
- Szczegóły
- Redakcja
- Kategoria: Znalezione
Teoretycznie mamy zimę. Wprawdzie śniegu ani widu ani słychu, ale temperatury nie są bynajmniej letnie. Tym bardziej miło popatrzeć na zdjęcia z minionych wakacji. W sierpniu 2013 r. w Chrobrzu gościł Poseł na Sejm RP Tomasz Kaczmarek, szerzej znany jako „Agent Tomek”, czyli były pracownik operacyjny Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Korzystał on z uroków rzeki Nidy oraz przystani kajakowej w naszej miejscowości.
Zachęcamy zatem do odwiedzenia latem naszego Chrobrza i skorzystania z oferty wypożyczalni kajaków, bo nie wiadomo kogo można spotkać na wodnym szlaku :-)
Autor: chroberz.info Zdjęcia pochodzą z oficjalnej strony Posła: kaczmarektomasz.pl (strona posła jest już nieaktywna)

Wzmianka o Chrobrzu na stronie Uniwersytetu Warszawskiego
- Szczegóły
- Redakcja
- Kategoria: Znalezione
----
Choć Kielce od Warszawy dzieli niemal 200 km to nieopodal, w Górach Świętokrzyskich coraz częściej pojawiać się będą studenci i naukowcy Uniwersytetu Warszawskiego. Powstanie tam Europejskie Centrum Edukacji Geologicznej UW. – Po przejściu odpowiedniej liczby raf formalnych, już niedługo będziemy mogli wbijać łopaty i przystępować do pracy – mówi prof. Marcin Pałys, rektor UW.
Wczoraj, w Dzień Edukacji Narodowej prof. Marcin Pałys oraz Adam Jarubas, marszałek województwa świętokrzyskiego i Kazimierz Kotowski, członek zarządu samorządu województwa, podpisali umowę w sprawie finansowania budowy Europejskiego Centrum Edukacji Geologicznej w Chęcinach. Wartość inwestycji to 30 mln zł. 26 mln pochodzi z funduszy Unii Europejskiej przeznaczonych na rozwój województwa świętokrzyskiego. Pozostałe środki zapewnia dotacja z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
ŚWIĘTOKRZYSKIE UNIWERSYTECKIE
Trudno o ciekawsze miejsce do prowadzenia badań geologicznych. Centrum powstanie na terenie dawnego kamieniołomu na Górze Rzepka, gdzie utworzono rezerwat przyrody. To tutaj od lat przyjeżdżają naukowcy, nie tylko z polskich, ale i europejskich ośrodków, aby zbadać najstarsze w Polsce skały występujące na powierzchni. Niektóre reprezentują ponad 500 mln lat historii Ziemi.
W Chęcinach powstanie pięć połączonych ze sobą budynków, o łącznej powierzchni ok. 6,5 tys. m². Znajdą się tu nie tylko specjalistyczne laboratoria, ale również budynki noclegowe oraz duża sala konferencyjna, wbudowana w prawdziwe skalne odsłonięcie. Centrum zaprojektowała pracownia WXCA. Niedługo ogłoszony zostanie przetarg na wyłonienie generalnego wykonawcy oraz inwestora zastępczego. Prace powinny rozpocząć się na przełomie 2013 i 2014 roku. Planowane otwarcie w 2015 roku.
– Ten projekt jest kontynuacją współpracy i obecności Uniwersytetu na ziemi świętokrzyskiej. Nie chcemy, żeby to była ostatnia wspólna inicjatywa. Od jakiegoś czasu współpracujemy też nad ideą Europejskiego Centrum Edukacji Archeologicznej, na południu województwa, w Chrobrzu – mówił Adam Jarubas.
– Skarby tej ziemi zasługują na to, żeby być dobrze zbadane i dobrze opisane. Dotyczy to zarówno walorów geologicznych, jak i walorów historycznych. Powodem do satysfakcji jest też dla nas coraz bliższa współpraca z Politechniką Świętokrzyską i Uniwersytetem Jana Kochanowskiego przy powstających obiektach – podsumował rektor Uniwersytetu.
Źródło: http://portal.uw.edu.pl/ oraz https://www.facebook.com/pages/Pałac-Wielopolskich-w-Chrobrzu
Kolejką do Chrobrza
- Szczegóły
- Redakcja
- Kategoria: Znalezione
GŁOS PIŃCZOWSKI Nr 12
KOLEJKĄ DO CHROBRZA
Z inicjatywy p. starosty Lamot-Wrony zarząd kolejki sejmikowej zorganizował w poniedziałek dnia 11 bm. próbną jazdę kolejką do Chrobrza.
Trzeba bowiem zdradzić tajemnicę, że w chwili kiedy piszemy felieton tzw. nawierzchnia, czyli szyny są ułożone już do Chrobrza.
Do Chrobrza tedy z "głównego" dwórca w Pińczowie po raz pierwszy prawdopodobnie za życia najsędziwszych obywateli miasta miał wyruszyć za chwilę prawdziwy autentyczny "pociąg" z pierwszym większym nieoficjalnym osobowym "ładunkiem", jakby się w tym wypadku wyraził fachowiec.
Była godzina 4-ta popołudniu. Gorączkę niecierpliwych potęgował jeszcze zawzięcie żar słoneczny, po chłodach lipcowych wcale miła, choć w tym wypadku "coś niecoś" za gorąca niespodzianka. Było się też czego niecierpliwić, bo zapowiedziany na 4-ta godzinę odjazd dzięki naszej tradycyjnej punktualności odwlókł się o całą godzinę. Nic więc dziwnego, że jeden z panów, który dla "przewiewu" ulokował się na otwartym wagoniku z szynami, po godzinnym takim "przewiewie" i grzaniu się od góry i od dołu (a rozgrzane szyny, to co?). miał wcale niezadowolona minę...
Ale zebrali się zaproszeni i po ogólnem wypróbowaniu, gdzie też to będzie najlepiej siedzieć, jakoś się ulokowało i - jazda.
Przyznam się, że sam się excytowałem na myśl jak to się teraz jedzie - koleją - do Chrobrza... Bo dotąd Chroberz znałem tylko z mozolnych i niedostępnych dróg piaszczystych, kędy spokojny człowieczysko, chcąc przebrnąć, musiał - a juści - spocić się i naprzeklinać niemało. Więc przyznam, że jazda teraz koleją w tą stronę niemało miała w sobie pierwiastka emocjonującego, o ile wręcz nie wydawała się pierwszą wyprawa w niedostępne dotąd kraje egzotyczne, mająca jednak wszelkie szanse zwyciężenia niezwyciężonej dotąd przyrody. Więc - jazda.
Po dwu minutach byliśmy już na pierwszym moście na Nidzie.
Wtem - stop. Gwizdki się rozlegają, pociąg staje. Co takiego, co się stało? Na pociąg w biegu wskoczyło trzech panów, wobec czego p. starosta zatrzymał pociąg i dla odstraszającego przykładu dla sequentes kazał im zsiąść i wrócić z niepysznymi minami do domu.
Słusznie. Nie wskakiwać. To grozi bezlitosna śmiercią.
Za chwilę jedziemy dalej. Mijamy drugi most, przejeżdżamy obok przepisowo, pięknie zamkniętego "szlabanu", skręcamy z szosy na pole i w las. Coraz prędzej, coraz pewniej, coraz z większym zapałem...
Zbliżają się znane mi z poprzedniej egzotyczności piachy, czyli mówiąc językiem tubylców "droga do Chrobrza". No, jak one teraz wyglądają? Przyglądam się... Wielkie nic. Tak jakby ich nie było. Ba, bo jedziemy już teraz kolejką. Jedziemy najswobodniejszym galopem, (o ile tak o kolejce w ogóle wyrażać się wypada) i nic nas teraz te piachy nie obchodzą. Niech sobie będą. Mijamy je też z podniecającą szybkością, wspominając tylko owe czasy, kiedy się tedy prędzej nie można było przedostać, jak co najmniej w przeciągu pół godziny. Obecnie przejedziemy te przestrzeń w przeciągu paru minut.
Z jednej i drugiej strony toru las. Piękny las. Powietrze cudowne. Po Pińczowie przecudowne. Oddycha się pełną piersią. Myślę, że w przyszłości z powodzeniem może tu stanąć dzięki przeprowadzonej kolejce drugi jaki Otwock, lub jeszcze piękniejsze letnisko pod-pińczowskie podmiejskie. W przyszłości. Na razie idealne miejsce do wycieczek. Oczywiście pod warunkiem uzyskania na to zgody właściciela i od zarządu kolejki pociągów wycieczkowych.
Nie mamy jednak czasu na długie refleksje. Tłuczemy się jeszcze chwilę, jak przysłowiowy Marek po piekle, po lesie zgrzytem żelaza i stukotem kół i zajeżdżamy na stację - Młodzawy... Młodzawy. Czy one się kiedy tego spodziewały, że będą figurować na liście stacji europejskich? Stacji, czy przystanków, wszystko jedno. W każdym razie obecnie tu Europa. A dawniej to tu diabeł tylko mówił dobranoc. Obecnie ruch. Coprawda dzięki temu wszystkie gęsi pouciekały na nasz widok, a krowy odrazu po cztery metry wyskakiwały ze strachu. Ale to witają zbliżenie się Europy i patrzą na tą "swoją" kolejkę, jak na wybawiciela. Bo jakże teraz inna przyszłość przed inni, niż dotąd.
W Młodzawach stacja: dwa rozgałęzienia, dwa tory, słupek z tablicą i napisem, uradowane twarze ogorzałych mieszkańców - tyle. Po dłuższym odpoczynku tu - jedziemy do Chrobrza.
Za Młodzawami "nawierzchnia" świeżo ułożona, więc jedziemy powoli. Ostrożność nie zawadzi. Natomiast krajobraz piękny w dalszym ciągu i nadzwyczaj malowniczy. Wspaniała panorama z kościołem w Młodzawach na górze. Na lewo Krzyżanowicze. Na wprost Chroberz. Tor wije się najpierw u podnóża wzniesienia, następnie prosto wybiega na łąki. Na torze wre robota. Pracują sumiennie robotnicy; przedsiębiorcy, którzy prowadzą robotę jeszcze "sumienniej" doglądają. Stajemy. Koniec. Nawierzchnia narazie dotąd ułożona. "Wyładunek" ludzi i przywiezionego materiału.
Do pociągu podchodzą robotnicy i zabierają się bez straty czasu do wyładowania szyn i podkładów. Przypatrujemy się tej robocie. Jest się czemu przypatrywać i pochwalić: nawet maszyna z lepszą sprawnością i precyzyjnością w rozłożeniu czynności nie pracowałaby. Podziwiamy w duchu i chwalimy pracę, życząc od serca "szczęść Boże".
Po rozejrzeniu się po okolicy, zabieramy się z iście miejskim apetytem do wcale poważnie wyglądającego garnka z zsiadłym mlekiem i - wcale zresztą bogobojnie - zakańczamy wycieczkę...
Wracaliśmy już po zachodzie, kiedy słońce czerwonym blaskiem rumieniło twarze rozbawionych kółek, a wiatr chłodnawy od rzeki niósł z dala gdzieś przedwieczorne dzwonienia. Do Pińczowa wjeżdżaliśmy z zapasem nowych sił, zaczerpniętych chwilą swobodnego nastroju na łonie natury i pokrzepieni przykładem i widokiem pracy niezmordowanych i zapatrzonych z ukochaniem w swoje dzieło i swój warsztat ludzi.
Przeklepał: MAC, pinczow.com
























(Czytaj więcej)
(Czytaj więcej)




